persona persona
persona

Susz Triathlon 2014

Dodano Lipiec 8th, 2014 w Zawody

Susz Triathlon 2014

Legenda tego miejsca przyciąga triathlonistów z całej Polski już od 24 lat. To właśnie tutaj przyjeżdżałem z Malborka i stawiałem pierwsze kroki w triathlonowej rywalizacji. W Suszu odnosiłem swoje największe sukcesy jak i porażki, dlatego wybrałem to miejsce jako sprawdzian swojej formy przed Mistrzostwami Polski w Poznaniu. W przeciwieństwie do rywalizacji za granicą, w tygodniu poprzedzającym mój start zacząłem odczuwać pewien niepokój. Nie wiedziałem z czego to wynika. Wtedy dotarło do mnie, że ostatni raz startowałem w Polsce w 2011 roku. W dodatku było to w Suszu, w którym nie poszło mi wówczas najlepiej. Zaczęło się! Nie mogłem zasnąć, na treningach nie czułem mocy, narzekałem i byłem uciążliwy dla otoczenia. W końcu przyszedł piątek przed zawodami. Przyjechaliśmy z Kasią chwilę wcześniej do Malborka, aby przygotować się na przyjazd trenera Łukasza i mojego ulubionego rywala Pawła Czajkowskiego wraz z rodzinką. Oczywiście humory dopisywały. Pomimo, że przyjaźnimy się z Pawłem od dawna mimowolnie spoglądałem na to co robi. Duch rywalizacji owładnął moje ciało do tego stopnia, że zacząłem śledzić co zjadał Paweł . Nie to żebym mu żałował 🙂 W głowie kłębiły się myśli: „może to też powinienem zjeść”, „hm…jak zjem za dużo to może będę słabszy”. W porę się obudziłem, przecież Paweł jest jak niedźwiedź grizzly, gdzie ja się z Nim porównuję. Robiłem swoje.

xtri 1

Sen przed startem był dosyć krótki, około pięciu godzin. Nie miało to dla mnie znaczenia, od tej pory liczył się tylko wyścig. Podróż, odbiór pakietu z biura i gazem do boksu. Jak na mnie przystało wszystko na styk. Rozgrzewka w wodzie przebiegła bardzo spokojnie, miałem dużo miejsca. Popłynąłem z dala od tłumów, aby złapać swój rytm. Przyszedł czas na odbicie na bramce i przejście na start. Ustawiłem się w pierwszym rzędzie. Strzał startera i poszli! Doświadczeniem z Austrii postanowiłem płynąć swoim rytmem. Skoncentrowałem się na technice i oddechu. Pierwsza część wyścigu odbyła się bez przygód. Trochę zmęczony nie wiedziałem jaki zrobiłem czas ani, który byłem po pływaniu.

xtri 2

Szybka zmiana i w końcu jazda na rowerze! Kostka brukowa nie oszczędzała. Po kilku kilometrach wyjechałem na lepszy asfalt i zacząłem pościg. Zauważyłem, że tempo, które przyjąłem powoli przesuwa mnie do przodu. Po dwóch pętlach byłem już w pierwszej piątce. Wyprzedziłem zawodników, którzy za młodu „prali mi tyłek” na zawodach z draftingiem. Z całym szacunkiem dla wszystkich, nie ukrywam, że sprawiło mi to sporą frajdę 🙂 Za plecami czułem jednak oddech mocnych kolarzy o większych gabarytach i sile w nogach. Miedzy innymi Pawła, który na jednym z nawrotów pomachał do mnie wymownie, dając do zrozumienia: „Chudy mam Cię już na widelcu”. Skubaniec był blisko, ale pod wiatr musiał „przyjąć na klatę” trochę większe opory – całe szczęście. Rower ukończyłem na trzeciej pozycji.

xtri 3

W boksie usłyszałem wyraźny głos spikera: „w strefie zmian pojawił się Bartłomiej Pawełczak”.  Srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich z Pekinu w konkurencji czwórek bez sternika wagi lekkiej. Jak przystało na wioślarza – sylwetka atlety, przy którym wyglądałem jak uciekający kurczak 🙂 Postanowiłem, że „tanio skóry nie sprzedam”. Przegoniłem zawodnika na drugim miejscu, który przybił mi piątkę i przekazał informację – ” 5 minut do pierwszego”. Prowadził Michał Siejakowski, który tego dnia był poza zasięgiem. Walka rozegrała się między mną i Bartłomiejem. Zaraz po tym jak mnie dogonił złapałem się na plecy. Wiem, nikt tego nie lubi, ale musiałem się bronić. Pogoda nas nie oszczędzała. Duch „fair play” był obecny. Podawaliśmy sobie wodę i kostki z lodem. Niestety drinków z palemką nie serwowali, ale nie ma co narzekać 🙂 Na drugiej pętli przypuściłem lekki atak na podbiegu, jednak dostałem szybką kontrę. Bartłomiej stworzył przewagę, której nie mogłem odrobić. Następnie dostałem sygnał od „czwórek”, że przeginam i trzeba coś z tym zrobić. Aby uniknąć skurczy musiałem trochę zwolnić i  „zatankować paliwo”. Odżyłem na trzeciej pętli. Wystarczyło to na zniwelowanie przewagi do około 30 sekund i bezpieczny dobieg na 3 miejscu.

xtri 4

Start w Suszu uznałem za szczególnie udany. Dzięki tym zawodom potwierdziło się, że praca, którą wykonuję ma sens, a ludzie, którzy mnie w tym wspierają zasługują na szczególne podziękowania.

Dziękuje za to, że jesteście 🙂

Copyright 2013 © Krzysztof Staniszewski